Fragmenty z bloga [styczeń — marzec 2003]


Kosmos jest nieprzenikniony

i nieogarniony, zadziwia swym ogromem, złożo-nością budowy i bogactwem zjawisk. Człowiek jest w nim nieledwie maleńką mrówką, nie będącą w stanie przebić się myślą przez sekrety odwiecznego Zegarmistrza świata, zazdrośnie strzegącego swych tajemnic. Pozostaje mu więc wyobraźnia...

Intryguje nas nie tylko

to, jak powstał wszechświat i jak przebiegała jego trwająca miliony lat ewolucja, ale również to, czy obok gatunku Homo sapiens jest w nim miejsce dla innych istot rozumnych. A obok zapierających dech wypraw przez lodowate przestrzenie galaktyk i ich gromad, marzą nam się również nieprawdopodobne podróże w czasie.

Ta powieść jest

w jakimś sensie wehikułem czasu. Oferuje czytelnikowi wyprawę koleinami dziejów od epoki jurajskiej po przyszłe tysiąclecia Ziemi i zajmujące towarzystwo neogeneran, tajemniczych przybyszy z nieznanych stron kosmosu.

Obok historycznych

ma ona również swe walory geograficzne. Jej akcja toczy się na Pustyni Libijskiej, w Dolnym Egipcie, w Aleksandrii, Rzymie Nerona, Paryżu Ludwika XIII, na Tahiti, nad Wielkim Kanionem w Arizonie, w Kenii, w Himalajach i w innych urokliwych zakątkach globu. Nie tylko zresztą na Ziemi, ale i na Czerwonej Planecie, na księżycach Jowisza, a nawet na orbicie Plutona...

Czytaj...

Dinuś z «Windy czasu»

2003-01-07 14:13:29

Przez plątaninę rozrosłych skrzypów, widłaków i paproci gigantyczny gad przedarł się na oświetloną porannym słońcem podmokłą polanę. Olbrom poczuł narastający przypływ głodu. Był więźniem roślinożernego olbrzyma, który nieustannie poszukiwał nowego pokarmu. Ten miał ze dwadzieścia pięć metrów długości i ważył pewnie z pięćdziesiąt ton.

więcej

Znowu widokówka z Tahiti

2003-02-02 13:37:22

Niczego sobie młodziutka brunetka, która ulokowała się przy jednym z dalszych stolików, naraz rozproszyła jego uwagę. Cichutko szurnęła krzesłem. Tak cwaniaczka usiadła, żeby mieć przed sobą jego profil i spod niby to spuszczonych powiek móc na niego skrycie filować. Oderwał wzrok od gazety i z zaciekawieniem poszybował oczyma w jej stronę.

więcej

Fragmenty

8
stycz

Był dinuś, nie ma dinusia...

O spękaną suchą ziemię zaczął głucho bębnić deszcz. Krople dżdżu smagały zrogowaciałą skórę gada. Wreszcie lunęło jak z cebra przy akompaniamencie głośnych wystrzałów podniebnej artylerii.

11
stycz

Pocztówka z Afryki

Olbrom ledwo co wystawał z piasku, wkopany przy sterczącej w tym zakątku pustynnej skale, w panice przypatrując się błękitnemu niebu. Dygotał ze strachu.

Zebrane tu urywki

zamieszczał autor na blogu od stycznia do marca 2003 r.

Inne fragmenty

tej powieści można znaleźć w dwu innych serwisach: ...>> i ...>>.

Edward Guziakiewicz, Afrodyta csstemplatesmarket